Wystawa fotograficzna Profesjonalne CV – przewodnik z Worda do PDF
lis 13

Każdy użytkownik Maka wie co to jest iPhoto oraz do czego służy, natomiast z Lightroomem bywa już różnie. Przez długi czas żyłem w ubóstwie z przeświadczeniem, że z firmy adobe jedynym programem nadającym się do obróbki fotografii jest Photoshop. Jakież było moje zdziwienie gdy usłyszałem o owym Lightroomie, którego wiele osób używa częściej niż iPhoto. Postanowiłem zatem sprawdzić – dlaczego?

Przez długi okres czasu używałem iPhoto do katalogowania moich zdjęć, obróbki RAWów i przygotowywania pokazów slajdów. Narzędzi jest tam całkiem sporo i zaspokajały one moje potrzeby, natomiast wiele razy złapałem się na tym, że brakuje mi kilku podstawowych informacji o samym obrazku – czyli format, czas naświetlania, przysłona i czułość ISO. Nieprzejęty owym faktem brnąłem dalej w ciemny zaułek, z którego wychodziłem od czasu do czasu przez małe okienko w stronę photoshopa gdy musiałem przygotować fotografię do druku.

Po pierwszym uruchomieniu LR czułem się lekko zagubiony, lecz szybko się odnalazłem w nowym interfejsie.

Eksperymenty rozpocząłem od jakiegoś próbnego obrazka w którym to m.in. musiałem usunąć szumy i podciągnąć saturację. Od razu spodobało mi się, że wszystko jest pod ręką – począwszy od informacji EXIF (czas naświetlania, wartość przysłony, ISO, ekwiwalent ogniskowej) które są widoczne tuż pod histogramem, przez kolejne nastawy dzięki którym można ze zdjęciem zrobić wszystko co się chce :) Bardzo przydatne są także presets dzięki którym można jednym kliknięciem ustawić zdjęcie według wcześniej zapisanych ustawień.

Edycja zdjęcia odbyła się bardzo przyjemnie. Wypadałoby się teraz pochwalić przed znajomymi – oczywiście opcja slideshow jest dostępna, jednak bardzo uboga w zaawansowane opcje. Nie będę o tym pisać, bo inni zrobili to już za mnie. Zatem czas na podsumowanie.

Jak korzystam z Adobe Lightroom:

  1. Importuję zdjęcia z aparatu na twardy dysk
  2. Standardowo selekcjonuję zdjęcia na te, których nie będę chciał już oglądać jak i na te, którym warto poświęcić trochę czasu
  3. Po obróbce RAWów wywołuję je funkcją export – exportuję zdjęcia do formatu .jpg z najmniejszą kompresją do katalogu gotowe
  4. Otwieram iPhoto i do niego importuję nowe fotografie z katalogu gotowe.

Oczywiście jeżeli chcemy, możemy eksportować zdjęcia według własnego uznania – wszystkie opcje oferuje Ligtroom – nic więc dziwnego, że wielu fotografów z niego właśnie korzysta. I ja też zacząłem z niego korzystać, bo jest łatwiej i wygodniej. A iPhoto zostawiam sobie tylko do pokazu gotowych obrazów moim najbliższym…

Przyjemnej pracy ;)

Comments are closed.

preload preload preload